Kamerdyner, czyli powieść o niezrozumiałych emocjach

Kamerdyner – historia, polityka, miłość, nienawiść. Jak grube rysy historii kształtują nasz los.

Jeśli nie interesujesz się polityką, to polityka interesuje się Tobą

„- A ty kto. Formela? Co się tak trzęsiesz?

– Ja? Polak. Kaszub- poprawił się.

– Czyli Niemiec.

– Nie, Kaszub – powtórzył z naciskiem.

– Jeden chuj – czerwonoarmista otworzył okno”

Nieoczywisty świat

Jak pisać o książce nieoczywistej, która dodatkowo opowiada historię nieoczywistych ludzi. Kto nie był na Kaszubach, kto nie próbował zagłębić się z powikłane historie rodzinne, sploty miłości, nienawiści, politycznych burz dawnego pogranicza, ten nie zrozumie. Ba, skoro mnie, człowiekowi „stąd”, z Polski, wymyka się prawda o Kaszubach, skoro nie potrafię jej ,choćby na chwilę uchwycić, to co powiedzieć o innych? Kwintesencją jest powyższy cytat z książkowego Zajcewa czerwonoarmisty, z pierwszych kart utworu. Światu obojętnie. O ile Rosjanin, od biedy potrafi wytropić te niuanse emocji Formeli, jego rozdarcie wewnętrzne, tak jakiś Gringo zza Oceanu, czy nawet Francuz lub Włoch, czytając te słowa mógłbym równie dobrze czytać o sporach narodowościowych na Marsie. Obcy język, hermetyczne emocje, niedostępne dla „innych”. A kim są ci inni, obcy? Tego nie wiadomo. Chyba nawet sami Kaszubi nie potrafią wyznaczyć linii demarkacyjnej między nimi a Polakami, a Niemcami. Kot Schroedingera o zachwianej tożsamości narodowej.

Hegel, Lasy Piaśnickie, Kaszëbë

„Kamerdyner” to książka o niespełnionych tęsknotach duszy, o potrzebie porządku i jasności w świecie, w którym polityka buciorami depcze jednostki. Duch Hegla unosi się nad bohaterami, rzucanymi jak łupiny po oceanie światowych i lokalnych sporów. Grubo ciosane rysy historii rzeźbią indywidualne losy. Bez znaczenia, czy polityka i jej meandry nas interesują – ona zbiera swe żniwo, dotyka nas bezustannie. Niekiedy brutalnie, jak w Lasach Piaśnickich, których tajemnice tak mało znane są w innych regionach Polski (wstyd przyznać, odwiedziłem  je po raz pierwszy w roku 2020 i to wyłącznie dzięki sugestii jednej, niezwykłej i mądrej osoby, która też poleciła mi niniejszą lekturę:-)), a które jak w soczewce pokazują mentalność niemieckich narodowych socjalistów, którym zwierzęcy amok nakazywał mordować Polaków i Kaszubów, a nawet niepełnosprawnych Niemców.  Bohaterowie utworu , jak w greckiej tragedii – stawiani są przed wyborami, z których każdy obciążony jest fatum, a chichot naćpanej Pytii przeplata się z modlitwą i erupcjami emocji, ludzkich potrzeb.

Tęsknota

 „Kamerdyner” to także książka nostalgiczna, pokazująca świat, którego nie ma. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy tęsknią za Belle Epoque, która swym czarem łagodziła trud codzienności, wprowadzała harmonię i ład, dziś jakby zagubiony przez nas, sto kilkadziesiąt lat później.

Książkę, niczym klamrą zamyka scena z głównym bohaterem, Mateuszem, bękartem, nieślubnym dzieckiem niemieckiego hrabiego i  żony koniuszego, który w końcu II wojny światowej wraca do Starzyńskiego Dworu po Gerdę, żonę swego biologicznego ojca.

„Ty kto? Kto ona dla Ciebie?”

– Matka- odpowiedział Mateusz

– Matka! Znaczy ty Niemiec!

– Kaszub.

– Jeden chuj

– Polak

– A czort was wszystkich wie! Polak, Kaszub…

Panfiłow uniósł karabin.

– A pies go jebał, no karna kompania, ruszać się!”

Jan Smuga

Dodaj twój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.